Średniowiecze postrzegane jest przez współczesnych ludzi jako epoka zacofania, wyzysku, braku postępu, feudalizmu oraz dominacji Kościoła katolickiego i kojarzy się przede wszystkim z krucjatami, Inkwizycją i polowaniem na czarownice. Twierdzę, że nie jest to obraz prawdziwy. Na poparcie tej tezy przypomnę, że to właśnie w tej epoce kantory wymiany walut zaczęły przyjmować depozyty i udzielać kredytów i tym samym przekształciły się w banki. Rozwijały się różne nurty filozoficzne jak choćby tomizm , w którym za zasady bytu przyjmuje się istnienie jako powód realności ("że jest") i istotę ; jako powód tożsamości ("czym jest") W powiązaniu z tak ujmowaną metafizyką, w ramach tomizmu uprawia się wszystkie główne dyscypliny filozoficzne oraz podejmuje się zagadnienia teologiczne. Nurt ten przetrwał do naszych czasów i jest upowszechniany przez zakon dominikanów. Reprezentantem tomizmu jest także Karol Wojtyła - dzisiejszy papież Jan Paweł II. Innym nurtem filozoficzno-teologicznym, który przetrwał do naszych czasów jest szkoła franciszkańska założona w XIII wieku przez Aleksandra z Hales. Szkoła ta propagowała idee życia według zasad ewangelicznych, wiernego naśladownictwa Jezusa Chrystusa przez pokorę, a zwłaszcza doskonałe ubóstwo, które polegało na utrzymywaniu się z jałmużny i nieposiadaniu dóbr materialnych, wywarła głęboki wpływ na duchowość chrześcijańską szczególnie akcentując radość, prostotę, umiłowanie natury i ubóstwo. Działalność tej szkoły reprezentuje skądinąd znany nam św. Maksymilian Kolbe. W epoce tej rozwijały się sztuki plastyczne i literatura. Wprawdzie krążyły wokół tematów ówcześnie obowiązujących, czyli religijno-moralizatorskich, ale techniki jako takie doskonalono nieustannie. Przykładem średniowiecznej sztuki może być obraz Matki Bożej Częstochowskiej z klasztoru Paulinów na Jasnej Górze w Częstochowie. Wszystkie te przykłady mówią, że nie może być mowy o całkowitym oderwaniu współczesnych postaw od tych, jakie upowszechniano w średniowieczu. Można się posunąć do stwierdzenia, że średniowiecze jest epoką, która stoi u podstaw współczesnej cywilizacji. Da się to zauważyć szczególnie w Europie, gdzie nadal religią dominującą jest katolickie chrześcijaństwo, a wartości propagowane przez ten Kościół nie odbiegają tak bardzo od tych, które obowiązywały w interesującej nas epoce. Można też zauważyć dążenie Kościoła katolickiego do umocnienia swojej pozycji politycznej i finansowej w dzisiejszym świecie.
Zagadnienie, które nas interesuje potraktuję nieco inaczej i spróbuję dowieść, że postawy bohaterów średniowiecznych nie są obce współczesnym, choć nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że wywodzą się z tej epoki. Wzorce takich postaw będą nieco zmodyfikowane, ale przystające do średniowiecznych opisów. W pierwszej kolejności napiszę o podstawowych wzorcach osobowych, a następnie opiszę kilka stanów społecznych, które funkcjonowały lub wykształciły się w tej epoce. Na koniec napiszę o średniowiecznym ustroju i postawie Kościoła.
Wzorcowa postać władcy charakteryzuje się przede wszystkim dzielnością czynów, patriotyzmem, męstwem oraz umiejętnością dowodzenia. Władca powinien być wzorem do naśladowania. Taka charakterystyka umożliwia przedstawienie kilku nazwisk przywódców współczesnych, którzy w moim odczuciu takie cechy posiadają. Może to być na przykład Charles de Gaulle, Józef Piłsudski, czy Stanisław August Poniatowski. Wszystkie te postacie żyły w innych epokach, a mimo to pasują do wzorca. Dodatkową ciekawostką może być to, że w naszych oczach uchodzą także za postacie godne naśladowania, które zaprezentowały chwalebną postawę.
Wzorcowa postać rycerza to postać zbliżona do postaci władcy, lecz musi spełnić dodatkowe kryteria, a mianowicie, musi posiadać damę serca i musi brać udział w wyprawach krzyżowych. Niestety nie zachował się do naszych czasów zwyczaj posiadania damy serca, ale rzeczą znaną jest posiadanie oprócz żony innych towarzyszek. Relacje takie różnią się znacznie od tych, które miały miejsce w średniowieczu. Ewoluowały one w stronę bardziej praktycznych rozwiązań i są obecnie oparte na więziach nie tylko emocjonalnych. Na temat wypraw krzyżowych napiszę w dalszej części. Podobnie jak w przypadku władcy można podać kilka przykładów bohaterów z innych epok, którzy w ogólnym zarysie będą pasować do średniowiecznego wzorca. Przychodzi mi tu na myśl Józef Sowiński (z okopów Woli), który oprócz swej dzielności i bohaterskiej postawy był wychowankiem Szkoły Rycerskiej w Warszawie, która miała zwyczaj uczyć kadetów także katechizmu. Może uchodzić za wzór rycerza nowożytnych czasów.
Wzorcowa postać ascety jest ogólnie znana i wydaje się wrosła już w pejzaż każdej epoki (może z wyjątkiem okresu pomiędzy 1950, a 1990 rokiem, gdzie ascetyzm był karalny). Jednak różne są przyczyny ascetyzmu. Można go podzielić na dwie grupy główne: asceci z konieczności i asceci świadomi. Zajmę się tą drugą grupą, jako że uważam ten rodzaj ascezy za bliższy ideałom średniowiecza. Asceci wyrzekają się dóbr doczesnych i życia według reguł współczesnego świata, których nie akceptują lub nie potrafią się odnaleźć w otaczającej ich, galopującej rzeczywistości. Zazwyczaj powody, dla których wybrali ascetyzm jako drogę życia pozostają ich tajemnicą. Nie chcą od tego świata nic oprócz świętego spokoju. Czasem prowadzą żebraczy tryb życia, a czasem wybierają życie koczowniczo-pustelnicze. Nie stanowią wzorca dla współczesnego społeczeństwa zajętego konsumpcją i zdobywaniem nowych środków na konsumpcję. Nie są również obiektem zainteresowania ze strony mediów (chyba, że któryś /aś zamarznie). Przyjęto, że istnieją i w ramach tolerancji pozwala się im wychodzić na ulice. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, jak ważną misję społeczną mają do spełnienia. Asceci-żebracy mają za zadanie zrobić dobrze psychice statystycznego Kowalskiego, który wrzucając do czapki grosik czuje się lepiej, ponieważ: a) stać go na taki wydatek b) staje się lepszym człowiekiem, bo dzieli swoje bogactwo z biednym i potrzebującym c) może się pochwalić spełnieniem dobrego uczynku. Asceta-koczownik służy do stawiania przed sądem za kłusownictwo, a tym samym poprawia regionalne statystyki wykrywalności przestępstw.
Stosunki seniora i wasala to znaczy posiadacza ziemskiego i użytkownika ziemi. Seniorami przeważnie była szlachta i inna arystokracja. Do ich zadań należało zbieranie daniny i pokłonów od wasali oraz zapewnienie im opieki prawnej. Wasale natomiast mieli za zadanie płacenie tejże daniny, oddawanie pokłonów oraz świadczenia wojskowe. Taki układ jest powszechnie akceptowany i nie budzi żądnych zastrzeżeń. Funkcjonuje we współczesnej rzeczywistości nieco zmodyfikowany, bo nie na posiadłościach ziemskich, a na urzędach i nie jest finansowany z dochodów wasala, ale z tak zwanych środków publicznych. Seniorem w takim układzie jest zwierzchnik jakiegoś urzędu, a inni, podlegli mu urzędnicy stanowią coś w rodzaju świty wasalsko-dworsko-wiernopoddańczej, która charakteryzuje się brakiem pytań i refleksji, a głównym jej zajęciem jest wykonywanie poleceń szefa-władcy oraz uzasadnianie społeczeństwu swojego istnienia.
Chłop od dawien dawna miał za zadanie orać ziemię, a wszystko, co zebrał z tej ziemi w wyniku skomplikowanych operacji rolniczych musiał podzielić między posiadacza ziemi, a jego zwierzchnika, czyli seniora. Sam żył z tego, co zostało po podziale. W hierarchii społecznej stał najniżej. Tak zostało do naszych czasów, chociaż teraz formalnie jest już właścicielem ziemi, na której pracuje i ze swoimi produktami może zrobić, co zechce to jednak pewien podział pozostał. Dochody, które uzyska ze sprzedaży plonów musi podzielić pomiędzy Urząd Skarbowy a bank, w którym wcześniej wziął kredyt na zasiew. Sam nadal żyje z tego, co zostanie po podziale. Postawa i status społeczny chłopa jest akceptowana przez znaczną większość społeczeństwa z wyjątkiem samych chłopów i ich rodzin, czemu czasem dają wyraz blokując miejsca użyteczności publicznej.
Mieszczanin to dawniej człowiek, który zamieszkiwał tereny objęte prawem miejskim. Stan ten wykształcił się w średniowieczu. Mieszczanie zajmowali się przeważnie zawodami związanymi z rzemiosłem, gastronomią, handlem, byli prawnikami, później pracowali w szkolnictwie, a w wolnych od zajęć chwilach zajmowali się przejmowaniem wzorów kulturowych od innych warstw społecznych, najchętniej szlachty i arystokracji. W dzisiejszych czasach niewiele się zmieniło. Do zawodowych zainteresowań mieszczan dodać można kilka zawodów, jak na przykład: prezes, urzędnik czy właściciel. Sprawa się skomplikowała z przejmowaniem wzorców. Nie ma już szlachty i arystokracji, od których czerpali pełnymi garściami w przeszłości. Powstał w mieszczańskim środowisku pewien chaos, ponieważ nie ma jasności, jaki stan teraz można uznać za substytut. Środowisko to uległo podziałom, w których wyodrębniło się kilka grup, z których ważniejsze to mieszczanie-Europejczycy oraz mieszczanie zamerykanizowani. Mieszczanie-Europejczycy odznaczają się tym, że przejmują wzorce z krajów Unii Europejskiej i wszystko porównują do norm obowiązujących w tych krajach, a mieszczan zamerykanizowanych można rozpoznać w dniu 1 listopada po dziwacznych kostiumach, w które się przebierają zgodnie z przejętym amerykańskim świętem Halloween, lub w dzień świętego Walentego, kiedy są zakochani. Postawa mieszczanina jest powszechnie akceptowana i nie budzi zastrzeżeń, a w niektórych kręgach jest nawet postawą pożądaną.
Alchemik to osoba, której zajęciem było dociekanie pierwotnej istoty materii. W czasach średniowiecza zajmowali się również uzyskiwaniem stopów metali coraz bardziej swym wyglądem przypominających złoto i wierzyli, że zdołają przemienić metale w ten kruszec. Złoto było wówczas symbolem wiecznej młodości i długowieczności. Poszukiwali również "kamienia filozoficznego", który miał ułatwić przemianę metalu w złoto. Przy okazji tych poszukiwań udało im się uzyskać kilka związków chemicznych. W dzisiejszych czasach postawę alchemika przyjmuje minister finansów, który wierzy w to, że zabierając bogatym pomaga biednym, czyli w tworzenie miejsc pracy poprzez doprowadzenie do upadku firm, które tych biednych zatrudniają. Na działania alchemików średniowiecznych można patrzeć z podziwem, ponieważ byli pionierami w zmaganiach człowieka z przemianą materii, a ich wiara nie miała podstaw naukowych. Podobieństwo to polega na tym, że alchemicy wierzyli w możliwość dowolnego modelowania struktury materii na przykład za pomocą zaklęć, a wykształceni w XX wieku ekonomiści znający tabliczkę mnożenia i jak mniemam zasady funkcjonowania bytów ekonomicznych wierzą, że potrafią z dodawania liczb dwa i dwa uzyskać wynik dowolny, przeważnie większy od cztery. Ich wiara teoretycznie ma podstawy naukowe. Postawa ministra finansów czasem budzi pewne kontrowersje, ale przeważnie u osób prowadzących działalność gospodarczą. Ludzie, którzy są zatrudnieni na etatach, bezrobotni i urzędnicy nie dostrzegają w jego działaniu żadnych sprzeczności.
Ustrój i władza kościelna. Jak powszechnie wiadomo w epoce średniowiecza panował ustrój feudalny, który polegał na tym, że władca pobierał daninę od podległych sobie magnatów, ci zaś od swoich wasali, wasale od swoich wasali i tak dalej aż do chłopa. Jak widać motorem tego ustroju był chłop, który musiał zapracować na całą armię właścicieli i możnowładców.
Kościół katolicki w tym czasie był największym posiadaczem ziemskim w Europie, a co za tym idzie zbierał największe daniny. Nic więc dziwnego w tym, że posiadał wielkie znaczenie zarówno jako potęga gospodarcza jak i polityczna. Nawet pomimo licznych rozłamów jak na przykład schizma wschodnia w 1054 roku czy ruchy heretyckie zdołał utrzymać swoją dominującą pozycję. Poprzez podporządkowanie sobie nauki oraz sztuki pisania i czytania zapewnił sobie na długie lata monopol na przekazywanie informacji. Dodać należy, że językiem wówczas obowiązującym w literaturze oraz innych przekazach jak msze, modlitwy była łacina, którą władali tylko kapłani, medycy, prawnicy oraz niektórzy magnaci. Przyczyniło się to w znacznym stopniu do utrwalenia jedności kultury europejskiej. Dopiero w późniejszych wiekach epoki pojawiły się zapisy w językach narodowych, a udostępnienie ksiąg drukowanych, czyli umożliwienie w miarę nieskrępowanego przepływu informacji doprowadziło do zmiany poglądów Europejczyków na sprawy życia doczesnego i wiary, a co za tym idzie zapoczątkowało nową epokę. Kościół miał decydujący wpływ na treści upowszechniane w średniowieczu, a były to treści o charakterze religijnym lub moralizatorskim. Istnieją obecnie dwie sprzeczne oceny działalności Kościoła na polu szkolnictwa i nauki. Jedna z nich mówi, że ówczesna sytuacja, gdzie "monopol na wiedzę" był w rękach kleru stanowiła przyczynę zacofania i braku rozwoju myśli, a druga dowodzi, że dzięki uniwersalnej kulturze opartej na języku łacińskim była możliwa jakakolwiek wymiana myśli. Trzeba zauważyć, że w tym okresie powstawały szkoły katedralne, a w większych miastach uniwersytety, gdzie nauczano siedmiu dyscyplin naukowych - tak zwanych "sztuk wyzwolonych", do których zaliczają się: (stopień niższy) gramatyka, dialektyka oraz retoryka; (stopień wyższy) arytmetyka, geometria, astronomia i muzyka.
Spoglądając na nasz kontynent w wiekach średnich można zauważyć, że idea zjednoczonej Europy nie stanowi żadnej nowości. Europa już była zjednoczona przez jednolitą kulturę łacińską, ustrój feudalny, religię i dominującą nad państwową władzę kościelną.
Porównując ustroje: feudalny, który panował przez prawie całe średniowiecze i socjalistyczny, jaki mamy obecnie na prawie całym kontynencie europejskim można powiedzieć, że wiele się zmieniło, ale zasada napędzania pozostała ta sama. W obecnie panującym ustroju rolę motoru pełni większość społeczeństwa, które pracuje i płaci podatki. Zysk z płacenia tych podatków ma mniej więcej taki jak chłop płacący daninę w średniowieczu. Socjalistyczna władza, odpowiednik ówczesnego króla i dworu dochodzi do wniosku, że jest nie po to, aby służyć obywatelom, lecz po to by używać jak się da i ile się da z tą tylko różnicą, że królowie zazwyczaj na używanie mieli więcej czasu i nie musieli się tak spieszyć.
Stosunek Kościoła do państwa również się nie zmienił. Formalnie nie uczestniczy on w sprawowaniu władzy, ale chciałby mieć dominujący wpływ na decyzje rządzących, czyli podobnie jak w średniowieczu, gdzie w całej Europie widać było wpływ kleru na działanie władców. Zachowało się także uprzywilejowanie gospodarcze Kościoła w niektórych krajach. Polega to na zaniechaniu pobierania podatku od niektórych dochodów lub stworzeniu specjalnych procedur podatkowych dla kleru.
Postawy i poglądy propagowane przez Kościół wcale nie odbiegają od tych, które obowiązywały w średniowieczu. Przykładem może być stosunek do Żydów, których do dzisiaj obwinia się o spowodowanie śmierci i cierpienia Jezusa. Przykładem mogą być liczne wypowiedzi o. Rydzyka i ks. Jankowskiego oraz cytat z wiersza "Posłuchajcie, bracia miła...": "Ciężka moja chwila, krwawa godzina, Widzieć niewiernego Żydowina, Iż on bije, męczy mego syna". Zaskakujące jest to, iż Kościół katolicki traktuje Żydów jak niewiernych. Patrząc w przeszłość troszkę dalej można zauważyć, że wcześniej na Ziemi pojawili się Żydzi, potem Jezus, który też był Żydem, później powstało chrześcijaństwo, a pierwszymi chrześcijanami również byli przedstawiciele tego narodu, a dopiero potem, około II wieku sformalizował się Kościół katolicki. Celowo w tym miejscu postawiłem znak równości pomiędzy wypowiedziami funkcjonariuszy kościelnych i stanowiskiem Kościoła katolickiego. Instytucja ta nie potrafi w sposób jednoznaczny wypowiedzieć się w tej sprawie. Z jednej strony oficjalne stanowisko informuje nas, że Żydzi to "bracia w wierze", a z drugiej z ust księży możemy usłyszeć zupełnie odmienne opinie.
Zrozumienie obrzędów religijnych wśród wiernych pozostało na zbliżonym do średniowiecznego poziomie mimo tego, iż dzisiejsze nabożeństwa prowadzone są w języku polskim. Jest to niezrozumiałe, ponieważ katolicy jako jedyni mają możliwość nauki swojej wiary za pieniądze wszystkich podatników.
Na zakończenie chcę omówić wyrywkowo współczesne metody oddziaływania na wzorce osobowe. Podam przykład ewidentnej zmiany postawy pod wpływem przyswojonego wzorca oraz przykład zaakceptowania drastycznej zmiany w obowiązującym w świecie chrześcijańskim systemie wartości. Chciałbym wykazać, że niechęć do zastanawiania się nad przyczynami różnych zjawisk, brak zrozumienia otaczającego świata pozwala z niesłychaną łatwością oddziaływać na poglądy i zachowania poszczególnych osób, a także całych społeczeństw.
Mam wrażenie, że niewiele zmieniła się jakość reakcji społecznych na propagowane wzorce, natomiast bardzo zmieniły się techniki ich upowszechniania. To, co działo się w średniowieczu wydaje się współczesnym straszliwą niesprawiedliwością, ale te same zachowania są skłonni zaakceptować, jeżeli przedstawi im się jakieś uzasadnienie adekwatne do naszych czasów. Przeważnie uzasadnienia takie nie podlegają żadnej weryfikacji i są przyjmowane zupełnie bezkrytycznie. Na takich postawach buduje swoją potęgę telewizja, radio, prasa. Media te wyspecjalizowały się już w kreowaniu pożądanych zachowań. Myślę, że na tym etapie swojej ewolucji mogą już wykreować dowolny wzorzec osobowy, a zatem średniowieczny też. Przykładem może być reklama, która przeważnie oprócz zachęcania do zakupu jakiegoś towaru propaguje również konsumpcyjny styl życia. Taki styl życia wyparł już z użycia średniowieczne, a nawet nowożytne cechy jak honor, patriotyzm, wrażliwość na odczucia innych, a osoby, które posiadają takie cechy są postrzegane jako nieprzystosowane. Ludzie pomimo tego, że deklarują się jako wierzący katolicy nie rozważają swojego życia pod kątem swoich duchowych wzlotów i upadków, a jedynie przez przyswojony pryzmat zysków i strat. Innym przykładem kreowania postaw jest tak zwana wojna z terroryzmem. Oskarża się Ossamę bin Ladena o kierowanie zamachami w Stanach Zjednoczonych 11 września 2001 roku i w związku z tym pustoszy się kraj, w którym przebywa. Media oczywiście relacjonują to na bieżąco. Szkopuł w tym, że jeszcze nikt nie widział dowodów winy wspomnianego bin Ladena, a i media nie kwapią się do wyjaśnienia tej kwestii za to ze zdwojoną energią dają do zrozumienia, że jeżeli my, czyli ludzie cywilizowani nie wyeliminujemy ich, czyli motłoch składający się głównie z terrorystów, to oni wyeliminują nas. Tym sposobem stwarzają klimat zagrożenia, w którym pytanie o winę nie ma już większego sensu. Fakt naruszenia podstawowych praw człowieka polegających na udowodnieniu winy ponad wszelką wątpliwość niezależnie od wyznania, koloru skóry, czy miejsca zamieszkania nie przeszkadza już nikomu w tym, aby przesądzić na korzyść słuszności wojny. Taka technika ta daje możliwość oddziaływania nie tylko na zmianę postaw u odbiorców, ale również na zmianę ich systemów wartości. Można stwierdzić, że w procesach mających na celu oddziaływanie na postawy ludzi tak jak w średniowieczu funkcjonuje zasada strachu i nagrody z tą różnicą, że wtedy nagrodę można było odebrać po śmierci, a obecnie jeszcze za życia w pobliskim supermarkecie w postaci "gratisa".
Wojna w Afganistanie przypomina znane ze średniowiecza Krucjaty, czyli wyprawy krzyżowe. Były one akceptowane przez średniowieczne społeczeństwa, chociaż ich uzasadnienie nawet jak na ówczesne warunki było wątpliwe. Jedyną winą podbijanych krajów było to, że nie były katolickie, a alternatywą chrzest albo śmierć. Możliwe, że właśnie teraz obserwujemy obraz nowożytnej krucjaty przeciwko krajom islamskim w imię "walki z terroryzmem", czy "obrony cywilizacji", a może jeszcze do końca nie sprecyzowano powodów. Zapewne tak jak w średniowieczu oficjalne powody nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi i zapewne tak jak wtedy i teraz chodzi o pieniądze.
Chciałbym na koniec przypomnieć "teorię kółek historycznych", która mówi, że historia zatacza małe i większe kółka.
Marek Czapla